Żelazo
na budowie.
Z operatorem.
Ekskawator bez kogoś, kto umie nim sterować, to kawał bezużytecznego żelaza. Żuraw bez operatora — zagrożenie. Tomasz Kwiatkowski, założyciel storybookdrive, zbudował firmę na jednej prostej obserwacji: rynek chce maszyn, ale naprawdę potrzebuje maszyn z ludźmi, którzy wiedzą co robią.
w aktywnej flocie
operatorów
na obiekt
na rynku
Jak to się zaczęło — jeden ekskawator i jasne spostrzeżenie o rynku
Panie Tomaszu, storybookdrive to dziś osiemdziesiąt cztery maszyny i sto dwudziestu operatorów. Ale od czegoś musieliście zacząć. Skąd w ogóle pomysł na wynajem sprzętu budowlanego z operatorem?
Zaczęło się od jednego ekskawaatora i jednego spostrzeżenia, które w tamtym czasie wydawało się oczywiste, ale rynek jakoś tego nie implementował. Pracowałem wcześniej jako kierownik robót ziemnych przy kilku większych inwestycjach infrastrukturalnych. Widziałem, jak firmy budowlane podchodzą do sprzętu ciężkiego: kupują, bo muszą mieć, albo wypożyczają bez operatora i potem szukają kogoś z ulicy, żeby to obsadził. Obie drogi są złe.
Kupno własnego sprzętu ciężkiego ma sens tylko przy bardzo wysokim współczynniku wykorzystania — co najmniej osiemdziesiąt procent czasu pracy. Poniżej tego progu bilans ekonomiczny jest ujemny, bo koszty stałe amortyzacji, ubezpieczenia, przeglądów i garażowania jedzą marżę. Firmy tego nie liczą albo liczą błędnie, więc kupują ekskawatory, które stoją siedem miesięcy w roku.
Wynajem bez operatora to z kolei problem formalny i praktyczny. Firma musi mieć własnego operatora z odpowiednimi uprawnieniami UDT. Operator musi znać konkretną maszynę. A firma wypożyczająca sprzęt nie odpowiada za to, co ten operator z nim zrobi. Słyszałem o przypadkach, gdzie sprzęt wracał po miesiącu z uszkodzonym układem hydraulicznym, bo ktoś pracował bez nadzoru w trudnych warunkach gruntowych.
My sprzedajemy coś innego: gotową zdolność roboczą. Jeden telefon, podajesz co potrzebujesz i kiedy, a my przywozimy maszynę z człowiekiem, który na niej przepracował kilkaset godzin i zna ją jak własną kieszeń. Klient dostaje wynik, nie problem do zarządzania.
Ekskawator bez dobrego operatora to kawał drogiego złomu. Operator bez odpowiedniej maszyny też nic nie ugra. Sprzedajemy jedno i drugie razem.
Kto jest Waszym typowym klientem? Widzę tu potencjał zarówno dla małych firm budowlanych, jak i dla dużych generalnych wykonawców.
Spektrum jest szersze niż się wydaje i to jedna z rzeczy, która mnie ciągle zaskakuje po dwunastu latach. Mamy klientów z każdego możliwego segmentu.
-
Małe i średnie firmy budowlaneNie stać ich na własny ciężki sprzęt, a zlecenia wymagają go sporadycznie. Dla nich jesteśmy naturalną alternatywą zakupu — bez zamrożonego kapitału, bez kosztów stałych, bez problemu z sezonowością.
-
Generalni wykonawcy przy dużych projektachOni mają własny sprzęt, ale przy szczytach robót — wbicie pali, etap wykopów pod fundamenty — potrzebują więcej maszyn niż posiadają. My jesteśmy elastycznym buforam zdolności produkcyjnych.
-
Samorządy i inwestycje publiczneRemonty dróg, prace przy infrastrukturze podziemnej, rozbieranie starych obiektów. Tu ważna jest dokumentacja, certyfikaty operatorów i pełne ubezpieczenie OC maszyny i operatora — co mamy bez wyjątku.
-
Deweloperzy mieszkaniowiProjekty wieloetapowe, gdzie potrzeby sprzętowe zmieniają się co kilka tygodni. W fazie wykopu potrzebny ekskawator, przy stanie surowym — żuraw, przy pracach zewnętrznych — ładowarka. Jeden dostawca, jeden kontrakt ramowy, różne maszyny w zależności od etapu.
Skład floty — co jeździ, co podnosi i co kopie w barwach storybookdrive
Jakie maszyny macie w flocie i jakie zasady stosujecie przy jej budowaniu? Zakładam, że nie jest to przypadkowa mieszanka.
Flota jest efektem ośmiu lat systematycznego planowania pod kątem tego, co rynek naprawdę zamawiuje, a nie tego, co nam się podoba. Sprawdzamy każdego roku proporcje zapytań i dostosowujemy zakupy. Wiem ze statystyk, że siedemdziesiąt procent naszych zleceń to prace ziemne — więc ekskawatory to trzon floty.
Mamy trzy kategorie rozmiarowe ekskawatorów gąsienicowych — miniekskawatory od dwóch do sześciu ton, maszyny średnie od piętnastu do dwudziestu pięciu ton i ciężkie powyżej trzydziestu ton. Każda kategoria obsługuje inne typy robót. Miniaturki trafiają na ciasne place w miastach, do wykopów przy remoncie kanalizacji, do prac w budynkach. Ciężki sprzęt idzie na duże wykoopy pod budynki wielopiętrowe, autostrady, obiekty inżynieryjne.
Drugą dużą grupą są żurawie wieżowe — mamy dwanaście żurawi o udźwigu od czterech do szesnastu ton i rozpiętości ramienia do sześćdziesięciu metrów. Żuraw to zupełnie inny model biznesowy — tu kontrakt jest zwykle na całą budowę, od wbicia pierwszej łopaty po stan surowy zamknięty. Operator żurawia jest z klientem miesiącami, praktycznie staje się częścią ich ekipy.
Do tego ładowarki kołowe, koparko-ładowarki, spycharki i walce — uzupełnienie, które pozwala nam obsłużyć kompletny plac budowy bez konieczności angażowania innego dostawcy.
Nie kupujemy sprzętu bo jest fajny. Kupujemy go dlatego, że dane z zamówień pokazują, że za sześć miesięcy będzie potrzebny. Flota to statystyka, nie kolekcja.
Pojemność łyżki: 0,8–1,2 m³
Wys. pod hakiem: do 52,5 m
Moc silnika: 175 kW
| Kategoria | Liczba jednostek | Zakres tonażowy | Min. okres najmu |
|---|---|---|---|
| Ekskawatory gąsienicowe | 28 | 2–42 t | 1 dzień |
| Żurawie wieżowe | 12 | 4–16 t udźwigu | 1 miesiąc |
| Ładowarki kołowe | 18 | 7–22 t | 1 dzień |
| Koparko-ładowarki | 14 | 8–11 t | 1 dzień |
| Spycharki / walce | 12 | 8–30 t | 3 dni |
Operator to nie dodatek — dlaczego człowiek w kabinie jest ważniejszy niż maszyna
Operator jest w centrum Waszej propozycji wartości. Jak wygląda rekrutacja i szkolenie operatorów w storybookdrive i co sprawia, że Wasi ludzie są lepsi od kogoś, kto wynajął maszynę i dorobił sobie operatora?
Zacznę od tego, że „dorobienie" operatora to jeden z największych problemów rynku wynajmu sprzętu. Firmy wypożyczające maszynę bez operatora często rekomendują kogoś ze swojej listy — osoby z papierami UDT, ale z bardzo różnym doświadczeniem praktycznym. UDT potwierdza znajomość przepisów i podstaw obsługi. Nie potwierdza, że operator wie, jak pracować w trudnych warunkach gruntowych, jak ustawić ekskawator na skarpie, jak obsługiwać żuraw w warunkach wietrznych.
Nasi operatorzy przechodzą trzystopniową weryfikację przed pierwszym wyjazdem na zlecenie. Pierwsza: sprawdzamy dokumenty — uprawnienia UDT, prawo jazdy, zaświadczenia medyczne. Druga: test praktyczny na naszym placu — operator dostaje konkretne zadanie robocze i obserwujemy jego technikę, nawyki bezpieczeństwa, sposób reagowania na symulowane trudności. Trzecia: okres wprowadzający, gdzie nowy operator przez pierwsze dwa tygodnie jeździ w parze ze starszym operatorem na prawdziwych zleceniach.
Co sześć miesięcy robimy audyty operatorskie — klient może zgłosić uwagę, my sami odwiedzamy losowe zlecenia i oceniamy pracę. Operatorzy mają system premii powiązany z oceną klientów i wskaźnikami bezpieczeństwa. Czterech operatorów zwolniliśmy w ostatnich trzech latach — dwóch za naruszenia BHP, dwóch za oceny klientów poniżej akceptowalnego poziomu.
UDT to wejściówka, nie dyplom. My sprawdzamy, co człowiek potrafi na maszynie, a nie tylko co wie o przepisach. Różnica jest ogromna.
Weryfikacja dokumentów i kwalifikacji
Każdy kandydat na operatora przechodzi pełną weryfikację dokumentacyjną: uprawnienia UDT na obsługiwany typ maszyny, ważne badania lekarskie medycyny pracy, prawo jazdy kategorii C lub C+E przy maszynach wymagających transportu niskopodwoziowym. Sprawdzamy historię zatrudnienia i kontaktujemy się z poprzednimi pracodawcami. Weryfikujemy też historię szkodową — operator, który miał poważny wypadek przy pracy i nie potrafił go sensownie wyjaśnić, nie przechodzi dalej. Etap formalny eliminuje około trzydziestu procent kandydatów zanim dotrą do testu praktycznego.
Test praktyczny na placu szkoleniowym
Operator dostaje trzydzieści minut na zapoznanie się z maszyną — jej układem sterowania, systemem hydraulicznym, gaśnicami i wyłącznikami awaryjnymi. Potem ćwiczenia praktyczne: precyzyjny wykop do zadanej głębokości, załadunek kruszywa na wyznaczony teren bez rozsypania, praca w pobliżu przeszkód symulujących warunki placu miejskiego. Oceniamy technikę, płynność ruchów, sposób ustawiania maszyny i zachowania w pobliżu symulowanych stref bezpiecznych. Test prowadzi starszy operator z minimum pięcioletnim stażem w storybookdrive. Wynik jest numeryczny i archiwizowany.
System audytów i ocen ciągłych
Każde zlecenie zakończone jest ankietą dla klienta — siedem pytań o punktualność, jakość pracy, przestrzeganie BHP i kontakt z operatorem. Wyniki trafiają do karty operatora widocznej w wewnętrznym systemie. Co sześć miesięcy menedżer floty odwiedza losowo wybrane aktywne zlecenia i sporządza raport obserwacyjny. Operatorzy z konsekwentnie wysokimi ocenami awansują do certyfikatu Senior Operator i mogą obsługiwać kontrakty z wyższą odpowiedzialnością — żurawie wieżowe, praca przy infrastrukturze krytycznej. Operatorzy ze spadającymi ocenami przechodzą rozmowę kwalifikacyjną i ewentualnie odświeżające szkolenie praktyczne.
Logistyka dostawy — jak trzydziestopięciotonowa maszyna trafia na czas pod wskazany adres
Transport sprzętu ciężkiego to skomplikowana operacja — pozwolenia, pilotaż, ograniczenia tonażowe. Jak wygląda logistyka dostawy maszyny na plac budowy i co klient musi wiedzieć i przygotować?
Logistyka transportu ciężkiego to osobna wiedza specjalistyczna i traktujemy ją poważnie — mamy własny dział transportu z czterema niskopodwoziami i dwoma zestawami z pilotażem dla największych maszyn. Zdecydowaliśmy wcześnie, że nie będziemy zlecać transportu na zewnątrz, bo to byłoby oddanie kontroli nad krytycznym elementem procesu. Spóźniona maszyna na placu budowy to przestój, a przestój to pieniądze, które klient liczy i nam przypisuje.
Przy każdym zamówieniu robimy analizę trasy — sprawdzamy ograniczenia tonażowe na drogach publicznych, mosty z limitem nośności, wiadukty z ograniczeniem wysokości. Dla dużych ekskawatorów i żurawi pobieramy pozwolenia na transport nienormatywny z wymaganymi uzgodnieniami z zarządcą drogi. To czasem trwa kilka dni i dlatego radzimy klientom zgłaszać zapotrzebowanie na duże maszyny z minimum tygodniowym wyprzedzeniem.
Klient musi zapewnić trzy rzeczy: bezpieczny zjazd z drogi publicznej, utwardzone miejsce dla niskopodwozia w trakcie rozładunku oraz odpowiednią powierzchnię nośną dla maszyny w miejscu pracy. Ekskawator trzydziestotonowy na grząskim gruncie bez płyt drogowych albo podkładów to proszenie się o kłopoty — i odpowiedzialność za szkody spada wtedy na klienta. Mamy instrukcję przygotowania placu, którą wysyłamy przy każdym zleceniu.
Bezpieczeństwo na placu — i dlaczego nigdy nie kompromitujemy go dla harmonogramu
Wypadki przy obsłudze sprzętu ciężkiego zdarzają się w Polsce kilkadziesiąt razy rocznie. Jak storybookdrive podchodzi do kwestii bezpieczeństwa i co Wasi operatorzy mogą zrobić, gdy na placu dzieje się coś nieprawidłowego?
Mamy jedną bezwzględną zasadę, której operatorzy storybookdrive uczą się na pierwszym szkoleniu i o której przypominamy co rok: operator ma prawo i obowiązek odmówić wykonania polecenia, jeśli naruszałoby BHP. Prawo i obowiązek — oba słowa są celowe. To nie jest opcja, to element umowy z klientem. Jeśli kierownik budowy mówi operatorowi „jedź, nie patrz na te kable", operator mówi stop, wyłącza maszynę i dzwoni do naszego dyżurnego BHP.
Mieliśmy dwa takie zdarzenia w ostatnich pięciu latach. Oba razy operator storybookdrive odmówił pracy, bo warunki były niebezpieczne — raz chodziło o nie oznaczone przewody elektryczne w strefie roboczej, raz o polecenie pracy na zboczu powyżej dopuszczalnego nachylenia dla danej maszyny. W obu przypadkach ochroniliśmy klienta przed wypadkiem, który skończyłby się stratami dużo większymi niż utracony dzień roboczy.
Telematyka w maszynach rejestruje parametry pracy — pochylenie, prędkość ruchów, przeciążenia. Dane idą do naszego systemu i są analizowane. Jeśli widzimy, że maszyna pracuje regularnie na granicy specyfikacji — przegrzewanie hydrauliki, praca przy maksymalnym pochyleniu — dzwonimy do operatora i sprawdzamy, czy warunki na placu są odpowiednie.
Nasz operator ma prawo powiedzieć NIE. Nie za to go zwalniamy. Za to go promujemy. Wypadek kosztuje wszystkich — i klienta, i nas, i człowieka w kabinie.
Co obejmuje ubezpieczenie i kto odpowiada za szkody?
Jak szybko mogę dostać maszynę na obiekt?
Czy mogę zmienić maszynę lub operatora w trakcie kontraktu?
Przyszłość rynku — elektryczne maszyny, cyfrowe zarządzanie i niedobór operatorów
Rynek maszyn budowlanych zmienia się szybko — elektryfikacja, automatyzacja, niedobór wykwalifikowanych operatorów. Jak storybookdrive przygotowuje się na te zmiany?
Elektryfikacja jest realna i nie jest odległą przyszłością. Volvo, Caterpillar, Komatsu mają już w ofertach elektryczne ładowarki i miniekskawawtory. My mamy pierwszą elektryczną ładowarkę w flocie od sześciu miesięcy — testujemy ją na wybranych zleceniach w mieście, gdzie wartość ciszy i braku emisji jest wysoka. Klienci z sektora rewitalizacji zabytkowych centrów miast bardzo to doceniają.
Automatyzacja to trochę więcej retoryki niż praktyki na placu budowy, ale telematyka i systemy wspomagania operatora są już dzisiaj codziennością. Nasze nowe maszyny mają systemy antykolizyjne, elektroniczną kontrolę ciśnienia hydraulicznego, ostrzeżenia przeciążeniowe. To nie zastępuje operatora — wzmacnia jego decyzje i daje bufor bezpieczeństwa. Za dziesięć lat widzę sprzęt, który sam potrafi wykonać powtarzalne zadania — wyrównanie terenu według GPS, powtarzalne cykle załadunku — ale trudne, nieregularne prace wymagające oceny sytuacji długo jeszcze będą domeną człowieka.
Niedobór operatorów to problem, który śpię się za nami już dziś i będzie narastał. Szkoły techniczne nie kształcą operatorów w wystarczającej liczbie, populacja doświadczonych operatorów starzeje się, a zawód nie jest postrzegany jako prestiżowy wśród młodych ludzi. To jest zagrożenie dla całej branży. Odpowiedzią jest własna szkoła — od przyszłego roku będziemy kształcić operatorów wewnętrznie, we współpracy z centrum kształcenia zawodowego. Zainwestujemy w to, bo nie widzę alternatywy.
Dziękuję za tę rozmowę — i za pokazanie, że wynajem sprzętu budowlanego to nie prosty biznes wypożyczalni, lecz usługa, która stoi lub pada na jakości ludzi za sterami. Maszyna jest narzędziem. Operator jest rzemieślnikiem. storybookdrive sprzedaje oboje.
Rozmowę przeprowadził Bartosz Majewski dla czytelników magazynu Budowa i Maszyny. Kolejne wywiady z liderami polskiej branży wynajmu sprzętu ciężkiego publikujemy co miesiąc — projekt po projekcie, tona po tonie.